Archiwum dla Marzec, 2009

dzieci i seks

- Cześć królowo, jak rocznica ślubu ?
- No wiesz fajnie. Gdyby nie ta knajpa. Posadzili nas obok rodziny z trójką, czy czwórką….poczekaj Maryla …Maaaaaaaciekkkk ! Ile było tych bachorów obok ? Ileeeee ? A,  no 4ka. I rozumiesz, najstarsze miało może 3 lata i wszystkie krzyczały, gadały, jęczały, płakały…A my wiesz…chcieliśmy, żeby romantycznie było..
- Może to znak Ala ?
- Znak ? Ty się wyśpij lepiej. No, a teraz idziemy oglądać nowe dziecko znajomych, rozumiesz – nówka sztuka. Trzecie nowe dziecko w tym miesiącu.
- Acha. Umiesz sobie życie organizować.
- No wiesz, ja w sumie lubię te dzieci oglądać
- Tak, Ala – wierzę Ci – patrz mi na usta wierzę Ci .
- Głupia, jak mam spojrzeć przez telefon. Ojej , muszę kończyć, Maciek zakłąda bluzkę, której nie znoszę. Maaaaaciekkk, Cześć Maryla
- Cześć

+++++++++++

- Cześć Kosia
- Marylka !
- Wybaczam Ci tę Marylkę.
- Stęskniłam się, jutro się widzimy ?
- Jutro mam randkę.
-  O ! Ten, ten ?
- No, ten, ten.
- Jezu, jak ja Ci zazdrosczę, nie uprawiałam seksu od 1999 roku….
- Głupia
- Nie głupia, tylko seeeeksuuu mi sięeeeeeee chceeeee
- No przepraszam Cię Kosia, nie pomogę
- I to przyjaźń ma być ?
- Głupia znów
- Hehehe, całuję Cię wariatko
- I ja Ciebie, pamiętaj – ja Cię kocham
- Cześć
- Cześć
++++++++++++++++++++
- Kalina ?
- Maryla?
- Co się tak dziwisz?
- Ty pierwsza się zdziwiłaś .
- Ale Ty bardziej
- Jak życie ?
- No na randkę idę jutro . Z Tym Tym .
- Dekolt i kiecka, tak ?
- Zimno jest, już raz mi pośladki odmarzły
- Trudno, i push up jakiś.
- Oj Kalina…
- Muszę kończyć, syn woła, dzwoń jutro kochana
- Zadzwonię, buziak .

Meblościanki wciąż w modzie

Masz 5 wiadomości” .
Maryla uśmiecha się pod nosem, nalewa wino. Ta chwila wymaga szczególnej oprawy.
Klik.

Zdjęcie : facet koło 30stki, w kowbojskim kapeluszu i skórzanej kamizelce. Wąsik. W tle Statua Wolności.


„Hej, jestem Mirek i często bywam w Polsce

Masz ochotę na coś niezobowiązującego ?”

Jezu….jasne…
Klik 2

Zdjęcie : pan po 50tce, w koszuli w czerwone róże, żółty krawat, w tle meblościanka i plakat Elvisa

 

Ptaszyno,czuję, że łączy nas coś niesamowitego. Mam młode wnętrze i jestem zajawkowym luzakiem. Odpisz.


Żartowniś….

Klik 3

Zdjęcie : 30stolatek w skórzanej kurtce, białe adidasy, czarny, cienki, zalotny wąsik, stoi oparty o żółtą toyotę ( czujesz jak krzyczy ” jestem facetem, ok ? )

Hej, koham samochody . Hihi. Kreni mnie dubanie przy autkach. Hihi. Może wybrałabyś się na pszejażczkę ?ps. jestem całuśny , złapie dla ciebie gwiasdkę z nieba.

Więcej wina, potrzebuję winaaaaa….

Klik 4

 

Zdjęcie : 40stolatek, koszula i krawat, spodnie od garnituru i …domowe kapcie, siedzi na kanapie w jakieś pstrokate mazaje, nad głową obraz z cyklu „jelenie na rykowisku” , obok wierny, biały pudel.

Jestem szalony facetem, ciągle się śmieje. Szukam kobiety, która wniesie do mojego życia trochę spokoju, bo jak już pisałem, jestem raczej szalony. Dasz się zaprosić na kawę ?

Łaa, nie dotrzymam ci kroku….

Klik 5

Zdjęcie : zaraz,nie do wiary. Jeszcze raz :

Klik 5

Zdjęcie : o boże, on wygląda…jak, jak normalny facet, jakiś przystojny taki nawet, o boże spraw, żeby jeszcze umiał pisać, nigdy już nie powiem do Kaliny ” ty szmato”.

Cześć, ja też kocham muzykę. Ktoś, kto ma taki uśmiech jak Ty, musi też lubić koncerty? Dasz się zaprosić ? Może najpierw na kawę?

Taaaaaaaaaaaaaaaak !

No i tak się zacznie druga,interentowa znajomość Maryli. Ale zapnijcie pasy – będzie się działo .
cdn…..

 

Sabat

Oglądaliście te wszystkie filmy o kobiecej przyjaźni ? To, jak spotykają się, rozmawiają o seksie, odchudzaniu, kredycie,  głupich ciastkach ( bo dobre a tuczą) , głupim szefie, innych głupich rzeczach i piją hektolitry wina ? Nie wiem, ile w tym prawdy. Ale w świecie czarownic Maryli TO istnieje naprawdę.
- Słuchajcie, a może powinnam zadzwonić do niego ? Maryla i wino. Ten skład zawsze wyzwala u niej przypływ ciepłych uczuć.
- Marrryylaa, nawet mnie nie denerwuj – Ala marszczy brwi – nawet mi nie mów, że do niego zadzwonisz.
- Ale może mu przykro , co ? - to Kosia .
- Kośka , czy ty oszalałaś ? - Ali brwi maszczą się coraz bardziej – przecież Maryla nie może spotykać się z wielkim, puchatym worem !
- No – konstatuje Kalina – widzę Marylę z kimś w rodzaju…..hm…..Cliva Owena…
- Ha ! Tak – ja też się koło niego widzę – mlaszcze Maryle radośnie.
- A ja nie wiem, może mu jednak przykro , co ? – to Kosia znowu. U Kosi i bez wina świat wydaje się być nieskazitelny.
- KOSIA !!!! -  krzyczą wszystkie trzy.
- No już dobra, nie drzyjcie się. Nie spotykaj się z tym worem. Spotkaj się z tym ….no.. Ołenem.
- Głupia.
- Torba.
- Sama jestes torba.
- Dobra, zamawiam kolejne wino.
cdn….

Ciąg dalszy, czyli jak być damą

No więc idą – Maryla i Człowiek Nierozgarnięty. Maryla szybkim marszem, On drepcze za nią skwapliwie w swojej za wielkiej, puchowej kurtce. W ciszy, bo Maryla zacisnęła zęby, a on ledwie łapie powietrze.
-Yyyy, ale chociaż spacerek mamy fajny – odzywa się wreszcie On.
-Yyy, a ten… a gdzie idziemy ?- pyta tym razem.
-Już niedaleko – cedzi Maryla. Cedzi, ale uprzejmie. Bo wiecie, wiele można o niej powiedzieć, ale nie to, że jest źle wychowana. Dostała od mamy same napotrzebniejsze rady na życie : bądź uprzejma, zgadzaj się , potakuj i uśmiechaj a ludzie będą cię uwielbiać. Im dalej w las ( czyli im starsza Maryla), tym te mamine rady stają się coraz cięższą kulą u nogi. Chwilowo na przykład, Maryla ma uśmiechanie się w najgłębszym poważaniu. Uprzejmość i te inne rzeczy, w okolicy, której akurat pończochy nie zakrywają. Ale jakoś nie umie powiedzieć temu sapiącemu workowi, żeby spadał. Co więcej, zaczyna mieć wyrzuty sumienia, że jest dla niego niemiła. Wkurzacie się ? Ja też.
- Tutaj – Maryla łapie za klamkę knajpy marząc o jednym – ogrzać zmarznięte pośladki .
- Łał ! ( tak, są ludzie, którzy tak wołają) , fajna miejscóweczka – mówi On i natychmiast wyciąga z kieszeni puchacza chustkę w kratę, sprzed wojen punickich i radośnie oddaje smark.
„Dam radę”, myśli Maryla. Za godzinę będzie lepiej. Maryla po dwóch kieliszkach wina, z ciepłymi pośladkami i sałatką w żołądku, pomyśli, że ten brzuchacz na przeciwko jest nawet całkiem miły. Zacznie ją nawet interesować to, że wciąż mieszka z rodzicami i nie zmienił pracy od 10 lat. I że jego idolem jest Janek Kos.
I że mówi ” pieniążki”, „mieszkanko”, „portfelik” ( portfel do cholery ! – przyp. autorki, której puściły nerwy) . Maryla już śmieje się radośnie, bo wie, że za chwilę wyjdzie z tego miejsca i nigdy więcej tego pana nie spotka.
Pomijając wszystkie jego wizualne i werbalne wady, Maryla w życiu nie poszłaby z nim do łóżka. Nawet gdyby wypiła całe zbiory jednej w francuskich winnic, nawet gdyby miał dużo „pieniążków”, nawet gdyby prawdą było, że duże dłonie oznaczają u mężczyzny duże…e…ego…e…No nawet wtedy.
- To ten, fajnie się gada, może spotkamy się jeszcze ? – wyrywa nagle Marylę z zadumy TO pytanie. Jezu, nie wzięła tego pod uwagę. Teraz trzeba jakoś odpowiedzieć. Jak? Co ? Wyobraźcie sobie jak nagd jej głową wyrastają dwie chmurki – w jednej widzi mamę : ” kochanie, bądź miła, zgadzaj się…..”, a w drugiej 3 swoje przyjaciółki ” spadaj stamtąd wariatko i tak cud, że nie wbiłaś mu się w krtań”, „cicho Kalina, milej mu to trzeba powiedzieć” ” Kośka, to nie fundacja charytatywna, Maryla – powiedz mu, że nie jesteś gotowa, czy coś, kurde no !”
- Wiesz, nie czuję się jednak gotowa – mówi Maryla smutno opuszczając oczy – dobrze się bawiłam, ale czuję, że potrzebuję jeszcze czasu (
jezu, czuję, jak rośnie mi nos) , że mogłabym Cię tylko zranić.
- yyy……
- No, ale wiesz, piszmy do siebie, naprawdę Cię polubiłam (
no kretynka, no )
-
yyyy, no dobra, to ten no…zapłacę rachuneczek …
I rozchodzą się w pokoju.
Później Maryla obdzwoni jeszcze swoje przyjaciółki ( Kosia: ojej nie martw się, będzie następny, Ala : luzik, najadłaś się ? Kalina : phi, pacan )i wróci do domu z poczuciem, że właśnie zaczęła randkować.
W skrzynce mailowej ma już kolejne liściki. Tfu, przepraszam – listy.
cdn

pierwsze koty

- Hej, czy to bogini ?
- Cześć Kośka, maluję oko i chwilowo jestem po prostu Maryla.
- Oj i gdzie idziecie ?
- Do tureckiej…poczekaj ….bip, bip, bip

+++

- Kosia, przepraszam, wsadziłam szczoteczkę do oka. Do tureckiej jakiejś idziemy.
- Przyjeżdża po ciebie ?
- Nie. Hm, powiniem? Umówiliśmy się na miejscu, powinien?
- NIe wiem. Zadzwonię do Alki.

+++++

- Nie, no bez przesady. To pierwsza randka, możesz jechać sama. Tylko pamiętaj, żeby ręcę mył.
- Aaaaachaaa….
- Co jest ?
- Pończochy wkładam…kurde…aj
- Pończochy ? Maryla, ty się opanuj.
- Nie powinnam ?
- Kurde, nie wiem, zadzwonię do Kaliny

++++++

- Olej te cnotki, olej konwenanse, masz być seksowna i tak się czuć. Mam nadzieję, że masz dekolt.
- No…. taki no… malutki mam.
- Idż się przebierz
- Kalina…
- Idż mówię i bądź królową

++++++

Kojarzycie dźwięk niszczarki ? To właśnie miała Maryla w głowie, kiedy zobaczyła swojego randkowicza. Widziała, jak mały grubasek wciska się pomiędzy tnące, wibrujące nożyce. Miała też w głowie wielką koparkę, która podnosi pana w puchowej kurtce ( w niczym, powtarzam – w niczym niepodobnego do człowieka na zdjęciu) i wrzuca go do rzeki pełnej krokodyli.   
Miał na imię Rafał. Czekał na Marylę przed wejściem. Jakby wam to wytłumaczyć – nie zarezerwował stolika. 
Maryla w cienkich pończochach, przwiewnych , co ja gadam – w zerociepłych stringach, z wielkim dekoltem i w cienkich płaszczyku stała przed wejściem do knajpy i czuła się cholerną królową. Zaprawdę. 
- Yyy, zajęte wszystko jest , sorka no. 
- Mhm, to co robimy ?
- Yyyy, no sorka, nie wiem. Nie jestem z tej dzielnicy.
Nie mówiłam Wam jeszcze, że Maryla jest mało asertywna. Ale też zadaniowa. Zobaczyła zadanie – znaleźć inną knajpę. Natychmiast. 
- Chodż za mną
- Yyyy, yhy..

cdn 

  

Pierwsza, abolutnie pierwsza randka

No to już czas.
Dla Maryli. Musiałam Was trochę pozanudzać, bo zanim Maryla nawiązała z kimś dłuższą interenetową relację, minęło kilka dni. Wiecie, jak ktoś się odzywa ( tzn. wysyła zaczepnego, zabawnego, pełnego demonicznego żartu maila ), to nie oznacza od razu randki. Interenetowy savoir vivre wymaga wymiany kilku zdań :
- Czym się zajmujesz Zielony Kocie?
- Jestem dziennikarką ,a Ty Pablo 75wawa ( Dziki Rozmarynie, Pluszowy Misiu, BoskiGiorgio…… ) ?
- Ach dziennikarka, to musi być interesujące, ja jestem menadżerem ( stolarzem, lekarzem, kradnę samochody, biegam w maratonach…..).
- Och, to też interesujące.
- Może umówimy się na kawę ?

Tak pyta Dziki Rozmaryn. Maryla jakoś lubi go od samego początku. Może przez to zdjęcie – wysmakowane, leniwe, trochę niewyraźne co prawda. Na zdjęciu uroczy okularnik, profilem co prawda.
Tak, czy siak, Maryla postanawia się spotkać.
No i założy swoją nową sukienkę, tę w kwiaty. Choć to połowa lutego. No i się przekona, że w restauracji bałkańskiej na szczęście szybko obsługują i że potrafi być dyplomatką. 
cdn… 

Słownik damsko-męski

Czy męskie „hm” oznacza to samo, co kobiece „hmmm”?
To nasze kobiecie jest takie mięsiste, oczekujące, zawieszone, wieloznaczne, magiczne, milcząco-wielomówiące. Takie hmmmmmmmmmm. „
Męskie „hm” jest jakieś … bez wyrazu. Takie „hm”, które w ogóle nie stara się być fajne. No chyba, że facet podnosi przy tym jedną brew. Wtedy można domniemywać, że za TYM coś się kryje.
Maryla się nad tym na przykład lubi zastanawiać.  Bo nie od dziś wiadomo, że kobiety ( te z Wenus) i faceci ( ci z Marsa) mówią jakimiś innymi językami. Inaczej rozumieją te same słowa.
Popatrzcie na to :

Scena 5, bohaterowie są na 3ciej randce . Północ. Leni wieczór.
Fiona zaprasza Eryka do swojego mieszkania przy Żurawiej.

Eryk  (nie patrząc na wnętrze) :  Jak tu ładnie ( w domyśle : a gdzie jest sypialnia ? )
Fiona : Napijesz się czegoś ? ( ciekawe, jak nam się bedzie tu razem mieszkało, tam zrobimy pokoik dla dziecka, tam postawimy jego stół bilardowy, albo nie – do piwnicy ..)
Eryk : Nie kłopocz się, usiądźmy może ( w sumie na kanapie też może być, szybciej ! mam mecz o 8 rano)
Fiona (
przytula się delikatnie): dobrze, porozmawiajmy ( dba o mnie, to dobry znak, ale koszul mu prasować nie będę !)
Eryk : jesteś taka śliczna ( seksowna ! cholernie seksowna! gdzie ta sypialnia !?)
Fiona :
dziękuję, jesteś taki miły ( jezu, żeby tylko nie pomyślał, że jestem łatwa )
Eryk (
delikatnie całuję Fionę i kładzie jej rękę na plecach ): co powiesz na to, żebyśmy się na chwilę położyli ( seks, seks, seks ! )
Fiona odchylajac się do tyłu : nie jestem zmęczona wiesz ( ma mnie za łatwą , chce mnie przelecieć a później rzuci, mam chyba szpinak miedzy zębami , cholera ! gdzie ja położyłam rachunek za kablówkę ?)
Eryk (
ziewa delikatnie) : rozumiem kocie, a ja wiesz, mam rano mecz, to polecę już ( kubeł zimnej wodyyyy, potrzebuję zimnej wodyyyy) 
Fiona : dobrze, to jakoś jutro ? ( nie chce mnie, on mnie nie chce, mogłam się zgodzić , głupia, głupia, głupia, no i co, że wziąłby mnie za łatwą, co druga to łatwa, wielkie rzeczy, kretynka, cholera, szpinak mam )
Eryk : tak, jesteśmy w kontakcie ( Eryk teraz nie myśli o niczym, ma za dużo krwi w mózgu i nie tylko w mózgu ma tek krwi więcej)

Żegnają się. Za rok się pobiorą, stół stanie w piwnicy, Eryk zawsze bedzie odnajdywał drogę do sypialni.. itd….
I Maryla tego wszystkiego zupełnie nie rozumie. Sama mówi wprost i myśli wprost. I kiedy pojawi się pierwszy randkowicz…ale o tym następnym razem.