Archiwum dla Grudzień, 2009

święta

są i u maryli, więc czekajcie cierpliwie :)

Kocie opowieści

Maryle są dwie. Ta, co słucha intuicji i ta, co słucha rozumu.

Tej drugiej jakoś więcej. No bo gdyby Maryla słuchała intuicji…To uniknęłaby kajdanek z puszkiem w panterkę, na przykład. 
Khe, khe, hm. Póki co Maryla jest w stanie uniesienia. Pan Ludwik – masażysta jest w stanie uniesienia razem z nią. W końcu to on, ON opierając się na swojej wiedzy astrologicznej, powiedział : Ryby są dla pani najlepsze. A Andrzej to Ryba. A Ryby są wrażliwe, ciepłe, opiekuńcze, tak, jak Maryla sobie wymarzyła. Miód malina. 
I nie przeszkadza jej, kiedy Andrzej dzwoni 10 razy dziennie. I jeszcze nie przeszkadza jej, kiedy pyta za każdym razem : co robisz ?, gdzie jesteś ? , z kim ? , a kto to ? , znam ? , poczekaj znajdę w bazie..  Ej no chwila – troszczy się o nią , tak ?
No i bosko całuje. Po kinie nie rozmawiali o filmie. Na napisach końcowych wbili się sobie w usta i w tym stanie pozostali aż do domu Maryli. Resztkami sił Maryla odepchnęła Andrzeja, gdy chciał przekroczyć próg. 
- Kurde ! Filemon ! – w ostatniej chwili przypomniała sobie, że ma na przechowaniu kota z myślami samobójczymi. Kośka wyjechała na 2 dni i błagała Marylę, żeby nie zostawiała frustrata samego ( „On sobie coś zrobi Marylka, pilnuj go i schowaj ostre przedmioty, dobra ?”) . Maryla na wszelki wypadek pochowała też sznurki, czując, że to co robi jest bardzo irracjonalne. 
- Może jednak wejdę – mruczał Andrzej nie poddając się. 
Walka o wycieraczkę trwała. Byli już na korytarzu w mieszkaniu Maryli.
- Nie, nie mogę…- wiła się gospodyni.
- Marylka..jest tak fajnie…zakończmy miło ten wieczór…
- Właśnie ..cmok… go….cmoook…. kończymy …cmok - wymamrotała Pani Nie oddam Ci się na drugiej randce. Przyjaźń to przyjaźń. Zostanę zakonnicą, ale Filemon dożyje setki.
No i wtedy to się stało. Nagle poczuła dziwny uścisk na nadgarstkach. Spojrzała na dłonie. Metalowe, takie z puszkiem, w cętki , milutkie nawet w dotyku… Andrzej założył jej kajdanki. 
- Nie uciekniesz mi królewno. Wiem o Tobie wszystko. Jesteś już moja.
No tak. To był ten moment, kiedy pożałowała, że Filemon nie jest dzikim tygrysem. 
Zracjonalizujmy teraz tę sytuacje – co myśli kobieta zakuta w pocętkowane kajdanki mająca naprzeciw siebie faceta z rozbieganym wzrokiem ? Myśli sobie po prostu : o dupa ciasna ! I zaczyna krzyczeć. Drzeć się tak długo, aż otworzą się 2 pary drzwi na jej piętrze.
I jeszcze te piętro wyżej.
I niżej.
I wszyscy z tych pięter przybiegną pod drzwi pani Marylki, tej słodkiej blondyneczki, co ostatnio ma kotka. I zobaczą uciekającego kolegę pani Marylki i panią Marylkę z takimi słodkimi kajdaneczkami na rączkach. 
Miód malina. 
I wstyd po grób. Pan Mareczek rechotał się, jak nigdy piłując kajdanki. Cały blok się rechotał, ok ? 
A Filemona, po tej historii, opuściły myśli samobójcze raz na zawsze. 
Cdn.