Archiwum dla Styczeń, 2010

Miękka rąsia

A więc ciąg dalszy następuje. 

Maryla przed lustrem bo za kilkanaście minut przyjedzie po nią tajemniczy Radosław. Przyjedzie – więc dżentelmen. Nalegał – Maryla musiała mu się spodobać. 
Obcisła bluzka ? Odpada. Widać pas. Sukienka. Oooo , jest nadzieja… nie, nie ma. Odpada. 
Dupa. 
Pozostaje nadzieja, że wnętrze Maryli zachwyci Radosława, tak mocno, jak jej powierzchowność sprzed ery pasa. Pocieszona umiarkowanie tą myślą, w długiej  tunice, o kilka centymetrów szersza i lekko zgięta w pół Maryla wychodzi.
Podjeżdża ( wybaczcie ignorancję ) duży, czarny samochód. Jeep albo coś równie imponującego. I wysiada z niego mężczyzna. Och, normalnie Maryla podbiegłaby ochoczo, ale w tej sytuacji pozostaje przy wysłaniu promiennego uśmiechu. Radosław ksywa Dżentelmen podchodzi luźnym krokiem i następuje moment zbliżenia – ręka Radosława – ręka Maryli. I oboje już wiedzą, że nic z tego nie będzie. Maryla bo : Radosław jest człowiekiem w sztywnym garniturze, uśmiech sprawia mu ból, podaję miękką rąsię, ma łupież. Na tej resztce włosów, którą zaczesał na czubku głowy.
Radosław bo : Maryla nie ma garsonki, uśmiecha się jak wariatka, mocno potrząsa jego ręką , a co gorsza ma jakieś grubawe biodra. 
Dupa.
- Oj widzę, że Cię faktycznie pogięło – mamrocze Radosław. 
- (chyba Ciebie pogięło ) no cóż, mówiłam Ci, że mam mały problem z kręgosłupem – uśmiecha się lekko Maryla. 
- To podjedźmy na chwilę tu obok, zjemy jakiś drobiazg – mamrocze on, kładąc nacisk na „drobiazg”
- Och, chętnie – zachwyca się Maryla dziękując bogu, że coś zjadła w domu.
Oszczędzę Wam szczegółów dotyczących wsiadania Maryli na siedzenie WYSOKIEGO samochodu. Wsiadła ok ? I wysiadła. Droga trwająca 5 minut trwała wieczność. Bo jeśli możecie sobie wyobrazić kwintesencje buca i buraka to właśnie był nim Radosław. Po prostu model z Sevres. 
Oszczędzę Wam też historii, jak idąc do stolika Maryla spotkała co najmniej 3 osoby ze swojej pracy. 
- Hej Mary, coś taka zgięta?
- Marylka, obiadek przyjechałaś zjeść ?
- łaaaa , jakiś nowy kolega ? 
Świetnie. Miód malina. 
- Zamówimy dwie najmniejsze bruschetty. Coś do picia ? Czy raczej nie ? 
- Herbatę poproszę – wydukała Maryla. 
No cóż można śmiało powiedzieć, że to były nadłuższe dwa zdania jakie padły podczas tej rozmowy. 
Maryla mogła rozkoszować się więc piskiem widelca na talerzu, stukaniem łyżeczki o filiżankę, mlaskaniem Radosława i wreszcie dźwiękiem odkładanych sztućców. 
- Rachunek poprosimy – krzyknął w końcu ochoczo Radosław. 
20 minut. Tyle trwała randka Maryli i tego przemiłego człowieka ze śladowym owłosieniem na głowie.
Rekord. 
Wypas. 
No. 
Radosław odtransportował Marylę do domu. Zagadka : o czym rozmawiali ? Odpowiedź : o niczym.
Maryla dopełzła do mieszkania, zrzuciła z nonszalancją pas , otworzyła karafkę z wiśniówką i spędziła uroczy wieczór w swoim towarzystwie.


św. Maryla od Pasa

To będzie historia o tym, jak z gracją doczłapać się na randkę, zjeść zimnawą pitę i w 30 minut poczuć się najmniej atrakcyjną kobietą świata. Ha, takie rzeczy nie tylko w Erze. 

Maryla ( mówiłam Wam ? nie pamiętam przez te ilości cholesterolu pochłoniętego w święta ) ma problem z kręgosłupem. Jak co drugi Polak, tyle, że Marylę czasem zgina prawie do ziemi. Głupia sprawa, bo chodzić się nie da. Raczej, powoli przesuwa się nogi z lekko wypiętą pupą. Seksi ? Nie. Do dupy, nomen omen.
Ale dzięki temu Maryla bierze kilka wolnych dni w pracy i z pasją przegląda oferty na portalu randkowym. Czyta maile, wysyła maile, dzwoni do przyjaciółek, przyjaciółki do niej, siostra dowozi sery, chleb i pas rehabilitacyjny.
Teraz krótki opis – pas rehabilitacyjny nie ma NIC wspólnego z pasem do pończoch ani gorsetem Marii Antoniny ( choć pod względem konstrukcji i działania jest pewne podobieństwo) . Więcej wspólnego ma z pasem cnoty. Jest biały, szeroki, gumowy, paskudnie ściska i trzeba go nosić pod ubraniem, co powoduje, że Maryla jest szersza o jakieś 4 centymetry. 
Miód malina. 
Ale co tam. Leżąc jak królowa, Maryla czyta właśnie mail od Radka. Miły, konkretny, chce się spotkać.
- No to idź Maryla – mówi jej Ala ( dzwoni dziś piąty raz, to jest przyjaźń no naprawdę ) – będziesz wypinać ten swój seksowny tyłeczek he, he, he 
- Nie mam co założyć…
- Masz pełną szafę !
- Ale nic mi się nie mieści na mój pas od Kenzo torbo ty !
- Olej to, dobrze Ci zrobi spotkanie z kimś, kto reprezentuje inną płeć. Może nastąpi ozdrowienie.
- Cudownie, dziękuję. Wciąż przypisujesz facetom moc sprawczą. Rozważę tę radę. Cześć. 
No i tak – Radek zadzwonił do Maryli. Strasznie nalegał na spotkanie i zupełnie nie reagował na subtelne żarciki  na temat jej pokrzywionej postury ( ” słabo mi się poruszać od PASA w dół, hehe”) . Powinna już wtedy coś wyczuć, ale sami rozumiecie – Ketonal zrobił swoje. Maryla ulegając namowom jego i Ali umówiła się na następny dzień. A ciąg dalszy nastąpi pod hasłem – ” ryfa to mało powiedziane”.