Kiedy Maryla myślała, że ten wieczór ją jeszcze zaskoczy, to była to NIEZAWODNA INTUICJA. 

Wybiegła z restauracji – miejsca jej upokorzenia i rozczarowania na polu międzynarodowych kontaktów, zamówiła taksówkę ( gdyż akurat była po wypłacie ) i pojechała do pubu, w którym już czekały ( jak one to zrobiły??) jej przyjaciółki.
- Cześć dziewczęta. Dobrze Was widzieć przy tych zniszczonych stolikach, w  oparach fajek. Kośka, a Ty z brzuchem nie powinnaś tu chyba siedzieć ?
- No błagam Cię, nie mogę palić, to chociaż trochę powącham – wyjęczała Kosia ( dla wiernych czytelników – wciąż nieznany jest ojciec dziecka Konstancji, ale to się z czasem wyjaśni) .
- Zamówiłyśmy Ci kluchy z sosem pomidorowym – przeszła do rzeczy Ala – i tequilę. I opowiadaj . 
- Nie ma co opowiadać. Siedziałam w tych szpilkach – Maryla z ulgą zsunęła buty ze stóp – siedziałam i gapiłam się w kartę i zastanawiałam się, jak smakują gęsie wątróbki. Obok siedzieli jacyś nadęci ludzie z dzieckiem, które cały czas krzyczało : chcę mi się kupęęeeeee….
- Maryla, ja jem – wycedziła Kalina
- Nie bądź taka delikatna – skwitowała ten karygodny wybryk Kaliny Ala – no i ?
- No i postanowiłam, że do niego nie zadzwonię, że jak on mnie nie znajdzie, albo jak się będzie spóźniał ..to że on zadzwoni…
- Nie tak cię wychowywałam – jęknęła Ala.
- Maryla dobrze zrobiła – pisnęła Kosia – faceci inaczej się nie nauczą być facetami. O ! 
- Acha – trzy pozostałe przyjaciółki zamarły w oczekiwaniu. A nuż Kosia wreszcie powie, czyją sprawką jest ten brzuch…chwila napięcia…i nic. Kośka wlepiła oczy w sufit. 
- No tak czy siak, nie zadzwoniłam, posiedziałam , obdzwoniłam Was wszystkie i oto jestem.
- Maryla, czy Tobie czasem nie dzwoni telefon ?
- O jezu ! To ON ! – zerwała się Maryla
- No dobra nie histeryzuj, może odbierzesz – to Kalina
- O jezu ! – znów wrzasnęła Maryla. Irracjonalnie, bo po co krzyczeć to samo dwa razy ?
- Ona odbierze ten telefon ? – rzuciła pytanie w przestrzeń Kosia .
- No zrób coś do cholery Maryla ! – krzyknęła Ala. I na ten krzyk Maryla wreszcie nacisnęła zieloną słuchawkę. 
W skrócie – Norweg dotarł do ekskluzywnej restauracji. O czasie. Tyle, że najwyraźniej mało ogarnięta majordomuska na wejściu, zaprowadziła go do zupełnie innego stolika , w zupełnie innej sali. I on, ten Norweg w obcym mieście czekał i czekał i czekał i wreszcie zadzwonił do Maryli zapytać łer is szi ?
- Laski, Norweg przyjeżdża tutaj – zakomunikowała przyjaciółkom – będzie za 20 minut. 
- Super ! Randka w 5tkę ? Podoba mi się to – krzyknęła Kalina . 
- Super, wreszcie poznamy jakiegoś faceta razem z Tobą – ożywiła się Kośka.
- Super , zrobimy mu test – podekscytowała się Ala.
- Nadużywacie słowa ” super”. Zachowujcie się jakoś, dobra ? Ta znajomość ma wymiar międzynarodowy – zauważyła rozsądnie Maryla zastanawiając się jak jest po angielsku ” obciach” .
Ciąg dalszy nastąpi i w tym ciągu Czytelnik dowie się już na bank o co chodzi z Beckhamem i Crystal. Obiecuję.