tojestmoje

Ten użytkownik nie wpisał jeszcze żadnych informacji o sobie.


Wpisy tojestmoje

no przecież nie mówiłam, że nigdy

- To na którą ?
- Mówiłam Ci już kilka razy..
- A nie możesz powtórzyć jeszcze raz ?
- A nie możesz sobie sam sprawdzić ? Widziałeś mój telefon ?
- A nie możesz sobie go sama znaleźć ?
No więc wbrew pozorom Maryla jest w związku szczęśliwym. Po norewskim „fjuanse” trafiła na swojego rycerza. Ale, ale. To nie było, nie jest i nie będzie nudne. Dajcie mi tylko szansę, żeby to wszystko pozbierać.

THE END

przynajmniej na razie.

W sumie nic wielkiego

- Ja czułam, że z Norwegiem jest coś nie tak – pokiwała głową smętnie Kalina.

- Jasne – warknęła Maryla – Jasne. Ty pierwsza robiłaś do niego maślane oczy w knajpie.
- No wiesz ! Jesteś niewdzięczna. Stoję po Twojej stronie dokopując werbalnie temu dupkowi, a ty mnie atakujesz ?!
- Dziewczyny, ja chyba rozstanę się z Serdelkiem – jęknęła wychodząc z zamyślenia Ala.
- Cooo??? – krzyknęły 3 pozostałe przyjaciółki, budząc tym samym maleńką Matyldę w łóżeczku obok.
Tym razem spotkanie, ze względów logistycznych, musiało odbyć się u Kosi. Rzeczona Matylda otworzyła oczy, solidarnie wrzasnęła, mlasnęła i odjechała w ramiona, no jakże by – Morfeusza.
- Jestem w szoku – szepnęła Maryla wpatrując się w Alę.
- Co ? Że z nim zrywam Cię dziwi ?
- Nie, że powiedziałaś o nim PUBLICZNIE Serdelek – zarechotała Maryla. 
Sama. Bo Kalina i Kosia zamarły wpatrując się w twarz Ali. Napiętej, smutnej, zrezygnowanej. Chwila nieznośnego milczenia przeciągała się i przeciągała. Aż Ala podniosła oczy i sama zaczęła się śmiać. Tak bardzo, że łzy zaczęły płynąć jej po twarzy. I śmiały się już we cztery, wiedząc i rozumiejąc, że tak po prostu ma być. I o niczym nie trzeba już mówić. 

Norwegia – Polska 1:1

Maryla nigdy,przenigdy nie powinna była ignorować swojej intuicji. 

Od kilku dni czuła, że z Norwegiem jednak coś jest nie tak. 
Bo :
1. rzadziej i mniej wylewnie pisał
2. rzadziej i mniej wylewnie dzwonił 
3. nie trzymał jej już kurczowo za rękę ( nie kiedy pisał i dzwonił, tylko kiedy się już spotykali )
4. nie odsuwał jej grzywki z czoła z rozanielonym uśmiechem
5. nerwowo sprawdzał ekran telefonu

No i się posrało. 
Otóż po drętwej kolacji, podczas której Norweg trzymał się punktów 3, 4 i 5 , oświadczył Maryli, że oprócz faktu posiadania dzieci, ma jej do oznajmienia jeszcze jeden fakt. Taki oto, że właściwie to on ma żonę. Przebywa ona w Norwegii, w pięknym domu na fiordach z jego pięknymi dziećmi. Oczekuje go co tydzień z łososiem i ziemniakami z wody. No i właściwie to on Marylę naprawdę polubił i dlatego tak trudno było mu to wszystko powiedzieć. Historia w sumie była nieco dłuższa, przeplatana westchnieniami, mrużeniem oczu i łapaniem się za serce. No ale Maryla zapamiętała powyższe.
- Acha – odpowiedziała na to wszystko. Podniosła filiżankę z gorącą herbatą, wylała mu zawartość na krocze i w asyście wrzasków Norwega wyszła z restauracji. Popłakała się dopiero w samochodzie, a później pojechała do Kośki i małej Matyldy. Wtuliła się w usmarkany przez malutką koc i zasnęła marząc o wykastrowaniu dupków z północy Europy.
Rano odebrała rozpaczliwy mail od Norwega, w którym pisał, że spędził noc na ostrym dyżurze bo jego norweskie przyrodzenie zostało poparzone. Maryla zamknęła laptopa, spojrzała w lustro i zaczęła się śmiać. 

Nowa dziewczyna na kwadracie

- Kalina, kiedy ostatnio byłaś z kimś w łóżku ?

- Ostatnio ...wczoraj. Z moim synkiem. A co ?
- Chodziło mi o seks, nie załapałaś ?
- Maryla, ostatni raz, a było to z rok temu, przyciągnęłam do domu napalonego barmana. Pamiętasz ?
- Coś mi świta …
- I kiedy zaczęliśmy się namiętnie całować, a ja dziękowałam bogu, że ogoliłam nogi, do pokoju wpadł Michałek. Pamiętasz, co było dalej ?
- Michałek z zamkniętymi oczami zarzygał pół pokoju, a Ty bez biustonosza i w jednym bucie biegłaś z nim na pogotowie….
- Masz jeszcze jakieś pytania co do mojego życia intymnego ?
- Pogadajmy o Kośce, składamy się na łóżeczko ?

+++++

- Ala, jak Ci idzie z Panem Serdelkiem ?
- Maryla, prosiłam Cię o coś, taaak ?
- Ale ja nie umiem mówić o nim inaczej.
- Jesteś świnia, ja nie nabijam się z Norwega, chociaż ma wielką głowę.
- Ma wielką głowę ????
- Ma ! 
- E, odechciało mi się gadać, zadzwonię jutro. 

++++++++

- Kośka, one mnie dziś nienawidzą. I Kalina i Ala. Może chociaż Ty….
- Choleraaa, faaaaak, Marylaaaaaa ! 
- Coooo ?
- Matko boska, ja pierdzielę ! Chyba odchodzą mi wodyyyyy
- Jezus Maria, jesteś pewna ?????! Co , co, coo…tam dokładnie widzisz ????
- Wodę Maryla, wodę !! Dużo, cholera, wody dużo !
- Nie ruszaj się ! Jadę ! Już ! Pa ! Cześć ! yyy….no to…jadę !

+++++

Kosia urodziła dziewczynkę. Malutką z różowymi stópkami i kędzierzawą czupryną. Po tatusiu w Londynie.
Pięć brzmi lepiej niż cztery. Pięć kobiet. 
Acha, gdybyście byli ciekawi, co u Norwega to nie wiele mogę Wam powiedzieć. Wyjechał spotkać się ze swoimi złotowłosymi pociechami na fiordy i chwilowo ignoruje maile od Maryli. 
A Maryla ma przeczucie, które niestety się spełni. Wytrzymajcie chwilę.  
  

Pizza z bonusem

- No i to on. Jego dziecko noszę w brzuchu – skończyła opowiadać swoją historię Kosia. 

Czekały na to 7 miesięcy. Kośka mogła sobie stawiać na brzuchu tacę z jedzeniem a one wciąż nie wiedziały. Do teraz. 
- Ja pierdzielę – jęknęła Kalina – Kośka,nie mogłaś nam wcześniej powiedzieć ? Znalazłybyśmy go !
- E tam. Nie jest mi do niczego potrzebny. Mam Was – wychlipała Kosia.
Na chwilę je zostawmy, bo chcę Wam szybko opowiedzieć, jak 7 miesięcy temu nasza bohaterka udostępniła przypadkowemu adoratorowi komórkę jajową. W jesienny, lekko depresyjny wieczór, Konstancja zamówiła pizzę. Miała ogromną ochotę na kalorie i lejący się pomiędzy palcami , roztopiony ser. Kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi i kiedy podbiegła do nich rozochocona, zdała sobie sprawę z tego, że nie ma pieniędzy. Ani grosza, ani centa, ani dinara. Null.
- Dobry wieczór, pizza – powiedział miły młody człowiek z pizzą.
- Dobry wieczór, nie mam pieniędzy – wyszeptała zawstydzona Konstancja. 
- Mhm. To czemu zamówiła pani jedzenie ?
- Bo jestem głodna – odpowiedziała przytomnie pytana. 
- Ale zapłacić trzeba.
- To może wejdzie pan na herbatę – to jedyne , co przyszło mi do głowy -zarzekała się później Kośka. 
Później było naprawdę miło. Michał obiecał, że zapłaci za pizzę, w sumie i tak na drugi dzień miał lecieć do Londynu, do pracy. Kośka wzruszona tą szczodrością zaproponowała wino. A po godzinie, z ogromnej wdzięczności poszła z nim do łóżka. Michał po 3ech godzinach wyszedł z obietnicą odezwania się z Londynu. Nie odezwał się, a Kośka po miesiącu zrobiła test. I ciążowy i na obecność wirusa HIV.
-  Ciążowy jak widzicie pozytywny, drugi negatywny – powiedziała przyjaciółkom.
-  Jezu, chociaż tyle….
-  Ala ! – krzyknęły jednocześnie Kalina i Maryla – daj spokój, już niczego nie cofniemy. Ważne, że Kosia zdrowa i dziecko też. I że będzie dziewczyna .
-  I jak będzie miała na imię – Margarita ? – wysyczała Ala 
- Wybaczam Ci – uśmiechnęła się Kośka – wybaczam bo Ci teraz ciężko a poza tym ważę ze sto kilo i nie mam siły Ci przywalić. Ale, jak urodzę i będziesz się wciąż czepiać, ja i Margarita wyrwiemy Ci wszystkie włosy !
„Jak ja je kocham” pomyślała tymczasem Maryla pełna dobrych przeczuć i spokoju co do Kosi. Patrząc na dogryzające sobie przyjaciółki, poczuła się najbezpieczniej na świecie. I cieszyła się tym momentem bo coś jej podpowiadało, że najbliższy tydzień nie będzie dla niej najłatwiejszy. 

Maryla nam głupieje

- Czemu Twoja przyjaciółka się rozwodzi ? – spytał Norweg znad kanapki z serem brie, w którą Maryla włożyła całe swoje serce.

- Bo go już nie kocha. Za to zakochała się w koledze z pracy. W strasznym palancie z wielkim brzuchem i wielkim ego. 
Złapaliście pewnie , że Maryla nie znosiła Jajowatego. To wyszukane przezwisko bynajmniej nie miało związku z imponującym przyrodzeniem wyżej wymienionego, ale z jego głową. Ilekroć Maryla wpadała do Ali w czasie pracy, widziała w pokoju obok wielką, głowę Tytusa. Głowę – jajo. Do kompletu , Tytus miał serdelki zamiast palców i ciągle chrząkał. 
- Marila ( lubiła, jak Norweg wymawiał jej imię) olej to. I chodź – wyciągnął rękę. 
Za każdym razem szła. Sielanka trwała już 2 tygodnie, co w przypadku Maryli należałoby liczyć w latach. Czuła się ekstremalnie seksowną boginią w łóżku, kuchni, windzie, z torbą śmieci w zsypie, na balkonie, kiedy smarowała chleb i kiedy zakładała dresy. Miód malina. 
Myślicie, że teraz już będzie nudno ? No nie. Bo Norwegowi właśnie teraz, kiedy Maryla planuje ich przyszłość, wypada z kalendarz zdjęcie dwójki dzieci. Dwa średniej wielkości blondasy na tle fiordu. Minuta ciszy trudna do zniesienia. 
- Hm – hmknęła Maryla – a to dzieci siostry ? Brata ? Dzieci, którymi zajmujesz się charytatywnie bo masz dobre serce ? – zapytała wreszcie jakby nigdy nic, jakby zdjęcia dzieciaków wypadały z kalendarzy kolesi,z którymi się spotykała non stop. 
- A, widzisz – zaczerwienił się Norweg – Ha ! A wiesz, czekałem na odpowiedni moment. O, jak cudownie, że nadszedł. 
O jezu” pomyślała Maryla patrząc na klepiącego się kompulsywnie po kolanie faceta. ” Nie o jezu – raczej ja pierdzielę ! On ma dzieci !” 
- Masz żonę ? – zapytała zimno Maryla. 
- Nie, jestem rozwiedziony. Dziećmi zajmujemy się na zmianę. Zobacz, to mój chłopak Sven, a to Annika. 
- Świetnie, kiedy zamierzałeś mi o nich powiedzieć ? Na rozpoczęciu Euro 2012?
- Marila – zawahał się Norweg – no wiesz ? Ja po prostu chciałem się przekonać, czy nasz związek jest poważny. Teraz wiem, że tak. Dziś planowałem Ci powiedzieć – wyrecytował Norweg patrząc Maryli głęboko w oczy. 
Reakcję adresatki tych słów opiszę w skrócie, ze względu na zażenowanie jej zachowaniem. Oto ona .
- Ach – roztopiła się Maryla – ” jak mogłam o nim źle pomyśleć, jestem niesprawiedliwa ” -  no już dobrze, już dobrze. Przez najbliższe godziny, wtulając się w ramiona Norwega i podziwiają jego piękny kształt głowy upajała się tym, że jest w POWAŻNYM związku. 
Najgłupszy argument świata i kobieta łasa na komplementy. Kalina później jej to wypomni, ale to będzie później. 

Życie, życie drodzy Państwo

- I wiecie, jest tak cudownie…Dostaję kilkanaście maili dziennie i w każdym pisze, jaka jestem cudowna – wyszeptała zadurzona Maryla, patrząc w przestrzeń i kręcąc loka. 

- O nie, ona kręci loka, zakochała się – wrzasnęła Ala.
- Zakochała, zakochała – zanuciła Kalina.
- Ach…..- wyszeptała Maryla zawieszona wciąż w przestrzeni.
- Ojej – pisnęła Kosia wraz ze swoim coraz większym brzuchem i narastającą tajemnicą : kim jest ojciec. 
- A widzisz Maryla, tak się bałaś, że na przeszkodzie stanie Ci język…. – zaczęła Ala.
- Język to chyba im raczej pomaga – zauważyła rozsądnie Kalina
Trzy przyjaciółki zaczęły się śmiać. Trzy, bo Maryla dopiero wychodziła z letargu.
- Nie, nie całowaliśmy się jeszcze – odparła. Pojutrze mamy 4tą randkę, to najwyższy czas , nie ?
- Nie całowaliście sięęęę? – krzyknęła Ala ( nie macie wrażenia, że ona krzyczy cały czas? ) – jak toooo ???!
- No jakoś, wiesz…wyczuwamy się. Różnice kulturowe i tak dalej….
- Popieram, ja się pocałowałam raz i proszę – Kosia klepnęła się po brzuchu – No, nie gapcie się tak. I tak Wam nie powiem.
- Kośka, czy to nie najwyższy czas ? – spytała Kalina – jeździmy z tobą na zmianę do lekarza i na usg. Ale żadna z nas nie będzie tatusiem.
- Powiem Wam…yy….niedługo…
- Ej, gadałyśmy o mnie i Norwegu, dajmy spokój Kośce.
- Maryla, poczekaj. Ja właściwie mam coś do powiedzenia – wycedziła Ala. 
- O masz, kolejna w ciąży ?
- Chyba się rozwodzę.



Zemsta fryzjera

Dym papierosów, ciepła noc, gwar. 

W lewym rogu, przy tym okrągłym stoliku trwa międzynarodowa randka 1 + 4.
Norweg, Maryla i sanitariuszki – Kosia, Ala, Kalina. 
Rozmowa toczy się w języku zachodnim jak najbardziej, momentami w polskim jednak, czego zwolenniczką jest Kośka.
- Dziewczęta, jesteśmy w Polsce, czemu mam wysilać swoją ciężarną głowę ? 
- Kośka, kurde, no nie rób siary ( Kalina do Kośki) . Hał najs to mit ju, du ju lajk Połland soł far ? (Kalina do Norwega  ) Pokażcie, że jesteśmy wykształcone ( Kalina do przyjaciółek)
- Kalinko, czy ty nie za bardzo zabawiasz MOJEGO NORWEGA ( Maryla do Kaliny cedząc przez zęby
I w takiej oto atmosferze, miłej, jakże zabawnej i beztroskiej sobie siedzą. Norweg rozdziela uśmiechy swoimi białymi zębami, delikatnie muska co jakiś czas dłoń Maryli, Maryla kręci loka, Kalina wrzuca niby bezwiednie przesuwa kostką lodu po dekoldzie, Maryla rzuca jej spojrzenie śmierci itd…..
- Hej, biuti blondi ju ar similiar to sambady .
- Ej, Kośka, Norweg mówi, że jesteś do kogoś podobna – to Ala.
- Tak ? – zainteresowała się nagle Kośka.
- Juu, juu , aj noł – krzyknął rozpromieniony – ju ar similiar tu Crystal ! ( wiem, nie jesteście jakoś szczególnie zaskoczeni bo nigdy nie wiedzieliście Kośki, ale 3 przyjaciółki nagle zostały porażone prawdą tych słów. Kośka była podobna do Crystal z Dynastii ! )
- Faaak – wydukała na to Kośka i rozkosznie jej się odbiło.
- Miałaś nie mówić po angielsku – przypomniała Alka. I co ty właściwie teraz z siebie wydałaś ?
- Jestem w ciąży i jak się zdenerwuje to bekam – jęknęła Kośka
- Beeeekam ? Dejwid Beekam ? łaaał, sękju – podekscytował się Norweg.
- Jezu, on myśli, że zrewanżowałam się komplementem. Maryla…..urodzę ze śmiechu.
- Słodki – rozmarzyła się Kalina
Na co Maryla nawet nie warknęła bo sama złożyła się ze śmiechu. 
Potem żyli długo i szczęśliwie bo Maryla wytłumaczyła Norwegowi, jak bogate jest wnętrze Kosi. Właściwie to nie tak długo, ale o tym później. Ten wieczór skończył się: 
- postanowieniem Kośki o zmianie fryzjera
- kacem Ali 
- wyrzutami sumienia Kaliny, że chciała poderwać przyjaciółce randkowicza
- długim, nocnym spacerem Maryli i Norwega